HISTORIA MAŁEGO CZŁOWIEKA
Oluś 1 dzień przed operacją serca
u prof. Edwarda Malca
Olek urodził się 30 lipca 2006 r. Na oddziale porodowym szpitala Akademii Medycznej w Warszawie. Nie znalazł się tam przypadkiem.
W dwudziestym tygodniu życia płodowego olsztyński lekarz w czasie rutynowego badania wykrył u niego niezwykle złożoną wadę
serca i skierował nas na konsultacje do czołówki lekarzy w Polsce, m. in. w Warszawie, którzy potwierdzili przykre rozpoznanie.
Okazało się, że w serduszku naszego jeszcze nie narodzonego synka występują następujące anomalia w jego budowie:
przełożenie wielkich pni tętniczych z podnaczyniowym ubytkiem w przegrodzie komór, ubytki w przegrodzie przedsionków,
zwężenie podzastawkowe i zastawkowe tętnicy płucnej, całkowity nieprawidłowy spływ żył płucnych typu nadsercowego poprzez
żyłę bezimienną do żyły głównej górnej i prawego przedsionka oraz dekstrokardią.
Ze względu na bezpośrednie zagrożenie życia naszego syna pierwsze miesiące wraz z mamą spędził pod opieką lekarzy
kardiologów w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. W czasie pobytu w tym prestiżowym Ośrodku nasz syn Olek był
trzykrotnie cewnikowany i wielokrotnie konsultowany przez najlepszych lekarzy
w CZD. Niestety nie udało im się podjąc w jego sprawie żadnych decyzji oprócz stwierdzenia, że bez operacji dziecko nie przeżyje.
Ponieważ nasz syn stawał się z dnia na dzień coraz słabszy, siniał, większośc dnia spał, nie przybierał na wadze, nie
chciał jeść itp. zrozumieliśmy, że jego wada ( zespół wad ) przerosła umiejętności,
w kwestii jej skorygowania, lekarzy tego Ośrodka i w sytuacji gdy nie zaczniemy walczyc sami o jego życie to się ono skończy bardzo
niedługo...
Poszukując specjalisty, który mógłby dać choć cień realnej nadziei zwiedziliśmy inne polskie najlepsze placówki zajmujące
się operowaniem wad serca u dzieci -
Kraków, Łódź. Profesorowie, którzy oglądali Olka kiwali tylko głowami i mówili że mogą spróbować choć takiego przypadku jeszcze nie
operowali.. Stwierdzali także że istnieje wybitnie duże ryzyko , iż dziecko umrze w czasie operacji.
Byliśmy załamani.. Ale szukaliśmy...
Skontaktowaliśmy się z ośrodkami zagranicznymi w USA i Niemczech. W pierwszym przypadku zaproszono nas z dzieckiem na
konsultacje ale uprzedzono również o niebotycznych kosztach związanych z ewentualną operacją, która miałaby kosztować
setki tysięcy dolarów. W drugim - Niemcy - okazało się że koszty są
nieporównywalnie mniejsze, operacja jest tańsza około dziesięc razy!!! Została tylko kwestia specjalisty?!
Ku naszemu zdziwieniu dowiedzieliśmy się, że głównym kardiochirurgiem w rekomendowanym nawet w USA niemieckim ośrodku jest znany na całym
świecie ze swoich sukcesów w dziedzinie kardiochirurgii dziecięcej - prof. Edward Malec. Po rozmowie telefonicznej a następnie
przesłaniu dokumentacji medycznej syna pierwszy raz od czasu stwierdzenia u niego tych strasznych wad ktoś dał nam nadzieje,
stwierdzając pewnie: ja to zrobię..
Na początku nie wierzyliśmy w to co usłyszeliśmy ale wiedzieliśmy, że to jedyna szansa dla naszego syna na przeżycie. Olek był już
bardzo słaby gdy po udanej zbiórce, ogromnym wsparciu niemieckiej Fundacji Bild oraz naszego rodzimego Polsatu przyjechaliśmy do
Klinikum der Universitat Munchen w Niemczech na operację.
I tak prof. Malec dokonał w Polsce rzeczy niemożliwej czyli dał naszemu synkowi szansę na dalsze życie! Wykonał to co nie było możliwe w
żadnym z polskich ośrodków...
W dniu 11 lutego 2008 r. zrobił Olkowi dwuetapową operację w czasie jednej i po półtora tygodniu po niej pożegnał nas życząc powodzenia.
Płakaliśmy ze szczęścia widząc skórę normalnego koloru - nie siną - naszego dziecka po operacji.
W dniu 20 stycznia 2010 r. Olek przeżył jeszcze jedną, równie niebezpieczną, ważną i niestety niezbędną dla jego
życia operacje serca polegająca na ostatecznej korekcji występujących u niego zespołu wad pozwalającą na dalsze
normalne życie. Profesor Edward Malec jeszcze raz udowodnił, że to co jest skutecznie niewykonalne aktualnie w Polsce
on zrobi..
Wyjazd do Monachium był możliwy dzięki Ludziom Dobrej Woli - udało się... Dziękujemy Wszystkim, którzy się
przyczynili do tego...!!!
Z wyrazami szacunku:
Aniela i Marcin Danowscy
Kontakt do nas dla rodziców z podobnymi problemami:
anieladan@interia.pl